ponoć nocą nad głową kłębi się najwięcej myśli.
postaram się jakieś z nich przelać tutaj co by lepiej spać.
tęskni mi się za moim Krakowem i namiastką wolności.
to pewnie przez to, że w domu jestem trzymana pod przysłowiowym 'kloszem'
jako jedynaczka z poczuciem wiecznej niedoskonałosci.
bo miałam być tą wspaniałą i najmądrzejszą.
może gdybym sama do tego doszła byłoby inaczej.
może przez to, że cały czas robie coś niewystarczjąco dobrze
nie moge stworzyć zażyłości trwającej dłużej niż trzy miesiące.
nie chce żeby wyszlo tak, że użalam się nad sobą.
ponieważ w pewnym sensie jestem szczęśliwym i jak na te swoje dwadzieścia lat,
spełnionym człowiekiem.
jednak cały czas we mnie pozostaje to uczucie, że nie wykorzystałam do końca
czasu, ktory był mi dany do tej pory.

mała złośnico, po 1 nie mam pojęcia teraz czemu masz taki nickname? przecież Ty w ogóle się nie złościsz...jesteś takim dziurasem w wersji pięknej i kobiecej.
OdpowiedzUsuńpo pierwsze! sama dochodzisz do tej dokonałości, bo kto niby Ci w tym pomaga! po drugie weź zacznij tańczyć czy coś bo chyba dlatego czujesz się nie spełniona...rób to co kochasz a nie to co dokładnie powiedzą rodzice, przecież ładnie umiemy kłamać ;)))